Z oktagonu KSW prosto po bokserskie mistrzostwo świata! Laura Grzyb (12-0, 3 KO) po półtorarocznej przerwie od ringu udowodniła, że w stójce nie ma sobie równych. Na niedzielnej gali KnockOut Boxing Night 44 w swoim rodzinnym Jastrzębiu-Zdroju, Polka zdominowała niepokonaną dotąd Simamkele Tuntsheni, zdobywając prestiżowy pas mistrzyni świata federacji IBO w wadze superkoguciej.
Dla czytelników MMA Hornet Laura Grzyb to postać doskonale znana. W 2025 roku utytułowana pięściarka zdecydowała się na odważny krok i przeszła do mieszanych sztuk walki, podpisując kontrakt z największą europejską organizacją – KSW. W klatce zaprezentowała się fenomenalnie, wygrywając dwa pojedynki (w tym przez brutalny nokaut w pierwszej rundzie na Karolinie Vankovej podczas KSW 111). Kiedy jednak pojawiła się szansa na walkę o pełnoprawne mistrzostwo świata w boksie, Polka nie wahała się ani chwili.
Pełna dominacja i profesorski boks
Pojedynek w Jastrzębiu-Zdroju przebiegał pod całkowite dyktando reprezentantki Polski. Reprezentująca Republikę Południowej Afryki Simamkele Tuntsheni (8-1, 3 KO) nie potrafiła znaleźć sposobu na świetnie pracującą na nogach i precyzyjną Grzyb. Polka kontrolowała dystans, a jej potężne prawe sierpowe raz po raz wstrząsały rywalką.
W szóstej rundzie zapachniało nawet nokautem, gdy po świetnej kombinacji Polki z ust Tuntsheni wypadł ochraniacz. Zawodniczka z RPA zdołała jednak dotrwać do końcowego, dziesiątego gonga, ale sędziowie nie mieli najmniejszych wątpliwości. Punktowali jednogłośnie: 99-91, 99-91, 100-90 na korzyść nowej mistrzyni świata.
Wiadomość dla hejterów i ogromne wsparcie
Polka skradła show jeszcze przed walką, wychodząc na oficjalne ważenie w stroju z motywami góralskimi i ciupagą w dłoni. W ringu udowodniła natomiast swoją sportową klasę. Zwycięstwo smakowało tym lepiej, że zostało odniesione na oczach jej „górniczej rodziny” i tłumnie zgromadzonych kibiców z rodzinnego miasta, którzy głośno skandowali jej imię.
Grzyb, która prywatnie i na sali treningowej dzieli matę ze swoim partnerem, zawodnikiem MMA Michałem Hawro, po gali opublikowała w mediach społecznościowych krótki komunikat skierowany do swoich krytyków: „Standardowo. Hejtery nie zes**jta się. Dobranoc, więcej jutro”.
Sukces Laury Grzyb to doskonały dowód na to, jak wysoki poziom stójkowy prezentują zawodniczki walczące obecnie pod szyldem KSW. Pytanie, które teraz zadają sobie fani sportów walki brzmi: czy nowa mistrzyni świata IBO w boksie powróci jeszcze do klatki MMA, by kontynuować swój marsz po pas KSW? Będziemy uważnie śledzić jej kolejne kroki!

